piątek, 27 marca 2015

Poszukiwacze zaginionej gumki

Entuzjazm kipi, praca wre - takich komiksów
nie powstydziłoby się nawet Marvel Comics!
Stali sobotni bywalcy naszej muzealnej świetlicy doskonale się orientują, że lubimy (jaki Dział Edukacji MGB) różne dziwne zajęcia, a nawet jeśli zajęcia są "zwykłe" to i tak zawsze pojawi się na nich coś ciekawego. 

Niedawno prowadziliśmy zajęcia z rysowania komiksów, w efekcie których powstały fantastyczne opowieści o Zmorze bytomskiej oraz o bytomskim Świetliku (kto nie wie, jak wygląda taki świetlik niech koniecznie się wybierze naprzeciwko Agory, na ulicę Dworcową ;) ). Interpretacje były różne, np. we wspomnianego świetlika wcieliły się świecące motyle, roboty a nawet Wonder Woman, a uczestnicy warsztatów udowodnili również, że Zmorą może być nie tylko upiorna sąsiadka czy nielubiona pani z matematyki, ale również Darth Vader albo Król Julian przebrany za smoka. 

Portret pamięciowy poszukiwanej
W trakcie zajęć nie obyło się jednak bez kłopotów, a największym z nich było powtarzające się pytanie: "Gdzie gumka? Gdzie gumka?". Wiadomo - nawet najlepszym artystom zdarza się coś krzywo narysować i konieczne jest wymazanie błędu w celu naniesienia poprawek. Jednakże prawie wszystkie muzealne gumki w tajemniczych okolicznościach zaginęły. Co też się mogło z nimi stać? Czy ktoś je porwał? A może same gdzieś sobie poszły? (Chodzą słuchy, że nasze muzealne żubry też tak robią nocami, więc może z gumkami jest podobnie...). Tak czy siak, koniecznie trzeba było je znaleźć i to szybko! Dlatego nic dziwnego, że samodzielnie utworzyła się specjalna grupa detektywów, ochrzczonych chlubnym mianem Poszukiwaczy Zaginionej Gumki.

Pomysły co się stało z gumkami było kilka, podobnie jak propozycji, kto owe zguby odnajdzie. Nasze stałe bywalczynie, Zuzia i Ula zadanie odszukania gumek powierzyły swoim ulubieńcom - kocurowi Bonifacemu i kociakowi Filemonowi. Koty podeszły do zadania nad wyraz entuzjastycznie (może tylko stary Bonifacy trochę się ociągał) i ostatecznie udowodniły, ze gumkom wcale nie wyrosły nogi, tylko leżą sobie w najbardziej oczywistych miejscach: pod stołem i pod kartką papieru. Trzeci Poszukiwacz, Piotrek, przeprowadził śledztwo sam i dotarł do nagrań z monitoringu na którym wyraźnie widać, jak burzliwe potrafi być życie takiej świetlicowej gumki do wycierania. 

Dowody potwierdzające wszystkie teorie zostają udostępnione do wglądu wszystkich zainteresowanych. Nigdy nie wiadomo kiedy sami będziemy musieli wcielić się w Poszukiwaczy, więc warto zawczasu się przeszkolić w tym zakresie. :) 

Autorka: Ula Sz.

Autorka: Zuzia Sz.

Autor: Piotrek S.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz